Jak używam Gita

Git obił mi się o uszy kilka razy, zanim jeszcze postanowiłem wskoczyć w naukę programowania. Słyszałem nawet, że niektórzy wykorzystują Gita do przygotowywania prezentacji. Zaintrygowało mnie to, ale nigdy na tyle, żeby gita się nauczyć. W sumie git kojarzył mi się tylko z GitHubem, ale to nie to samo. Jak jest teraz?

Jak to się zaczęło?

Na początku w ogóle nie planowałem rozpoczynać nauki programowania od Gita. Pomyślałem sobie, że nauczę się go jak już trochę okrzepnę w podstawach programowania. W końcu Gita używa się głównie w firmach? No nie. Uczę się Pythona z książki z serii Rusz głową. Książka jak dla mnie bomba. Problem jednak polega na tym, że im dalej w książkę, tym łatwiej o błąd w kodzie i coś nie działa. Potem nerwowe próby poprawiania kodu i nie działa jeszcze bardziej. Kurde, jak wrócić do stanu poprzedniego? Pisać wszystko od nowa? Co za strata czasu. Jest na to jakieś lekarstwo? A no jest Git 😊 Trzeba było przerwać naukę Pythona i wskoczyć w kurs Gita.

Osobiście polecam „Kurs Gita” przygotowany przez Macieja Aniserowicza. Wszystko wyłożone w przystępnej formie, łatwej do przyswojenia. Zaczynając kurs maiłem zerową wiedzę o Gicie. Kilkanaście godzin później, nie dość że wiem o co w tym chodzi, to jeszcze potrafię rozwiązać konflikty przy merge i zarządzić zdalnym repo. Oczywiście nie jest to level pro, ale spokojnie wystarcza do bieżącej pracy z kodem.

Jak z Gita korzystam?

Po stworzeniu dedykowanego dla projektu katalogu od razu uruchamiam konsolę git bash, przechodzę do utworzonego katalogu i wpisuję komendę

Git init – git od tej pory śledzi zmiany we wskazanym katalogu.

Krok drugi, to przygotowanie zdalnego repozytorium. Jak do tej pory używam Dropboxa do tego celu, ale zastanawiam się, czy kolejnych projektów nie wrzucać na GitHuba. Mam kilka pomysłów na aplikacje webowe, które pomogą konkretnym grupom ludzi i być może ktoś mógłby chcieć pomóc przy ich tworzeniu. Zawsze to łatwiej będzie podzielić się kodem z GitHuba. W każdym razie zdalne repozytorium uczy pracy grupowej i stanowi świetny backup moich projektów, dlatego serdecznie polecam.

Git commit

Do każdej modyfikacji kodu tworzę dedykowaną gałąź za pomocą polecenia:

Git branch

W takiej gałęzi wprowadzam zmiany, a po każdej wprowadzonej zmianie przekazuję do Gita informację o tym co się zmieniło za pomocą komend

Git cadd i git commit z odpowiednimi komentarzami.

Na koniec dnia pracy, jak wszystko działa wykonuję merge gałęzi roboczej z gałęzią master poleceniem git marge non-FF i wysyłam zmiany do zdalnego repo – git push. Lokalnie usuwam roboczą gałąź git branch -d i historia pracy pięknie zapisana.

I to już?

Właściwie to tak. Pracując samemu, tyle wiedzy na temat Gita wystarczy. No może poza jeszcze jednym elementem. Jak się okazuje, nawet w pojedynkę można wywołać konflikt. Wtedy przydaje się skonfigurowane narzędzie GitTool. Prostym i wydajnym narzędziem jest WinMerge. Jak dla mnie wystarczający do rozwiązania konfliktów z którymi się spotkałem bez żadnych problemów. Co ciekawe WinMerge może posłużyć Ci również do śledzenia zmian w plikach tekstowych. Powiedzmy, że przygotowujesz dokumentację projektu. Potem wysłałeś do zaopiniowania i dostajesz z powrotem z naniesionymi zmianami, ale brakiem informacji co dokładnie się zmieniło. WinMerge wskaże Ci te zmiany.

Co mi daje praca z Gitem

Dwie podstawowe korzyści:

– nie muszę nerwowo rozwiązywać problemów z kodem, kiedy wydaje mi się, że wprowadziłem zmiany w kodzie zgodnie z instrukcjami z kursu. Wystarczy cofnąć się do ostatniego działającego commita i zapisać zmiany.

– uczę się pracy z Gitem, co na pewno przyda się, kiedy przyjdzie mi pracować w jakimś projekcie z współpracownikami.

Git – Lubię to 😉

No comments
Krzysztof NyrekJak używam Gita

Related Posts

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *