Ograniczenia są w głowie

Czy zastanawiałeś się kiedyś, jak to się dzieje, że w lekkiej atletyce ciągle pobijane są rekordy świata? Czy to kwestia pojawienia się co jakiś czas jednostek wybitnie uzdolnionych, czy może chodzi o coś innego?

Zacznijmy od historii. W 490 roku p.n.e. po zwycięskiej dla Greków bitwie pod Maratonem posłaniec Filippiedes pobiegł do Aten, aby obwieścić zwycięstwo i ostrzec Ateńczyków, że ku miastu płynie armia perska. Po przebiegnięciu 37 km padł martwy. Dzisiaj w zasadzie każdy jest w stanie przebiec maraton, chyba że ktoś ma ewidentne przeciwwskazania zdrowotne. Czyż to nie wspaniały postęp wydolności ludzkiego ciała? Idąc dalej w 1908 roku podczas Igrzysk Olimpijskich w Londynie ustalono postać biegu nazywanego maratonem znanego dzisiaj i ustalono pierwszy rekord, który wynosił 2:54:46. Dzisiaj rekord świata ustalony 16 września 2018 roku wynosi 2:01:39. Czy da się szybciej? Pewnie tak. Skąd zatem wynikają limity wydolności ludzkiego ciała?

Na pewno jedną z przyczyn poprawy wydolności ludzkiego organizmu jest dopracowywanie techniki treningu. Cały czas uczymy się tego jak działa ludzkie ciało i jak je trenować, żeby poprawiać swoje możliwości. Z drugiej strony mamy naturalne ograniczenia, wynikające z szybkości transportu wapnia w mięśniach, czy tlenu we krwii. Niektórzy fizjologowie twierdzą, że obecnie jestesmy bardzo blisko limitu, którego ludzie nie będą w stanie pokonać.

Psychologowie twierdzą coś innego. Według nich wszystko przed nami. Podejmując wysiłek fizyczny, z chęcią dania z siebie wszystkiego, może Ci się wydawać, że tak właśnie się stanie. Okazuje się, że nie do końca tak musi być. Nasz mózg dba o to, żebyśmy nie wysilali się na 100%. Jak to możliwe? Wszystko zależy od tego, jak dobrze radzimy sobie z tak zwaną gratyfikacją odroczoną. Czy potrzebujemy nagrody tu i teraz, czy możemy trochę poczekać. Jeżeli potrafimy poczekać na nagrodę, to jest spora szansa na to, że damy radę wykrzesać ze swojego organizmu więcej. Według psychologów osoby które potrafią poczekać na nagrodę, potrafią także zmusić siebie do trochę większego wysiłku, wyciśnięcia z siebie jeszcze odrobiny więcej.

Ja osobiście lubię biegać dłuższe dystanse, bo wtedy jest właśnie miejsce na to, żeby przekraczać swoje własne granice, swoje własne przekonania. W trakcie biegu wielokrotnie może Ci się wydawać, że już więcej nie dasz rady, że zaraz padniesz na twarz, ale coś jednak powoduje, że stawiasz jeszcze jeden krok, a potem kolejny i kolejny i dobiegasz do mety. Pamiętam, jak wykręciłem swój rekord życiowy na dystansie 21 km. Ostatnie 3 km tego biegu, stanowią dla mnie zagadkę do dzisiaj. Nie mam pojęcia, jak to się stało, że je przebiegłem. Od 15 km wydawało mi się, że nie dobiegnę do mety, bo narzuciłem sobie za duże tempo. Od 18 km błagałem, żeby meta była za następnym zakrętem. Nie zapomnę też lekkiego podbiegu, tuż przed metą, który był dla mnie jak prawdziwe ostre podejście pod wysoki szczyt. Mimo to przebiegłem cały dystans w świetnym czasie.

Podsumowując prawdą jest, że chcąc poprawiać swoje wyniki, musisz się przyłożyć do treningu. To jednak nie wszystko. Bardzo ważne jest nastawienie psychiczne. Wola walki, chęć pokonania samego siebie. To dlatego tak wielu biegaczy amatorów staje na startach różnych biegów. Nie chodzi o to, żeby być tłem dla najlepszych, ale o to żeby samemu sobie udowodnić, że można przesuwać swoje granice wytrzymałości. Zawody świetnie się do tego nadają, bo rywalizacja jest bardzo silnym motywatorem i pozwala łatwiej przełamać bariery, które bardzo często znajdują się w naszej głowie.

No comments
Krzysztof NyrekOgraniczenia są w głowie

Related Posts

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *