Organizacja tygodnia

Można mieć ambitne cele i plany długoterminowe, ale bez dobrej organizacji trudno dojść do celu. Mówi się, że Ci którzy mają cele, ale ich nie realizują bujają w obłokach, są oderwani od rzeczywistości. Znajomi pytają mnie, skąd ja mam czas na pracę, hobby, rodzinę? Sam nie wiem. Za to wiem, jak zorganizowany mam tydzień. Być może to jest klucz do sukcesu? W tym wpisie chcę się podzielić z Tobą moją organizacją tygodnia, żeby zainspirować Cię do wygospodarowania odrobiny czasu na realizację pasji.

Na początek obowiązki.

Odkąd skończymy kilka lat, zaczynają pojawiać się w naszym życiu obowiązki. Jedne narzucane przez rodziców, inne przez społeczeństwo. Można się denerwować, że ktoś ingeruje w nasze życie, ale ja nie lubię kierować uwagi na coś, na co nie mam wpływu. Tak to już jest, że część dnia pochłania praca. W niektórych przypadkach większą część, w innych mniejszą. Ja w pracy spędzam od ośmiu do dziesięciu godzin pięć dni w tygodniu. Z innych obowiązków, to standardowe działania domowe typu zakupy, sprzątanie etc. Nie ma co o nich więcej pisać, bo raczej wrzucam je w tak zwany „międzyczas”.

Życie rodzinne

Ten obszar jest częściowo zaplanowany, a częściowo panują w nim zwyczaje. Do działań zaplanowanych należą popołudniowe zajęcia córki. Z kolei każde inne chwile z rodziną zwykle nie są planowane. No może poza wspólnymi wyjazdami, bo te jednak lubimy mieć zaplanowane z wyprzedzeniem. Co do zajęć dodatkowych, to czas kiedy córka ma zajęcia, staram się wykorzystać w zależności od tego gdzie są zajęcia i jakie są warunki. Czasem udaje się przeczytać książkę, czasem udaje się trochę poruszać, a czasem zrobić coś na komputerze. Podaruję Ci w tym przypadku szczegóły, ale wiedz że ten czas zawsze jest jakoś spożytkowany.

Hobby

Na koniec dnia, zmęczony całodziennymi zajęciami padam do łóżka i zasypiam w 5 minut. Żona mówi, że jak zasypianie trwa więcej niż pięć minut, to pojawia się sławetne „Nie mogę zasnąć” i po kolejnych kilku minutach i obrotach w lewo i w prawo śpię.

No dobrze, ale miało być o planowaniu i czasie na hobby. No właśnie. Kiedyś zaczynałem dzień od porannego ogarnięcia się i pójścia do pracy, wtedy ciężko było mi zmobilizować się do dodatkowych działalności. No chyba, że chodzi o ruch, na to prawie zawsze mam chęci. Jednak pewnego dnia przeczytałem fragment książki „Zawód Programista” Macieja Aniserowicza i wszystko się zmieniło. Maciej proponuje trochę inne podejście do organizacji dnia. Najpierw czas na hobby, potem czas na inne aktywności. Posłuchałem tej porady i tak robię.

Wstaję o 4:30 i zaczynam dzień od nauki programowania. Zwykle od godziny do dwóch. Potem poranne ogarnianie się, praca itd. Wydawać by się mogło, że ta godzina to niewiele. Z jednej strony to prawda. Godzina, a nawet dwie przemykają niczym tornado, zwłaszcza kiedy robi się coś co się lubi. Z drugiej jednak strony Jeff Olson w swojej książce „The Slight Edge” przekonuje, że godzina, dwie dzienne wystarczą, aby efektywnie się rozwijać w określonym kierunku. To przekonanie ma swoje odzwierciedlenie w badaniach naukowych. Najważniejsze jednak, że mnie to odpowiada. Z rana jestem wyspany, a więc łatwo mi się skupić na nauce nowych zagadnień.

Wieczorem też znajduję godzinkę, czasem dwie na programowanie, ale zajmuję się wtedy raczej pracą z danymi. Nie wymaga to ode mnie aż takiej „sprawności umysłu” jak nauka kodowania, więc spokojnie wieczorem sobie analizuję. Dodatkowo, w analizie danych najwięcej czasu potrzebuje komputer, żeby wykonać obliczenia, więc jest dużo tak zwanego „międzyczasu”.

Weekendy

Co drugi weekend spędzam w szkole. Zawsze chciałem skończyć technikum informatyczne i to właśnie robię. Z kolei pozostałe weekendy spędzam z rodziną i walczę ze sobą z całych sił, żeby nie siadać do komputera. W tym wypadku, kij ma dwa końce. Z jednej strony mam wrażenie, że mógłbym trochę z tego weekendu „wykroić czasu” na programowanie, ale z drugiej strony wiem jak ważny jest odpoczynek. Nie można w trybie ciągłym obciążać organizmu na maksa, bo każdy ma swoją wytrzymałość. W pewnym momencie pojawia się tak duże zmęczenie, że w zasadzie wszystkiego się odechciewa. Wtedy powrót do zwyczajowego rytmu tygodnia zajmuje dużo więcej czasu, niż te dwa dni pełne relaksu.

Podsumowanie

W moim życiu większa część dnia jest zagospodarowana przez aktywności nie związane z hobby. Jednak każdego dnia wstaję wcześnie i dzięki temu udaje mi się robić to co lubię często. To z kolei napędza radość z wyników i kółko się zamyka. Nie jest to na pewno jedyny sposób, żeby znaleźć „czas dla siebie” ale w moim przypadku działa. Najważniejsze, według mnie, jest to, żeby nie szukać „dużych” bloków czasowych na realizację hobby, ale znaleźć takie momenty w ciągu dnia, kiedy można pozwolić sobie na realizację tego co się lubi, choć przez chwilę.

No comments
Krzysztof NyrekOrganizacja tygodnia

Related Posts

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *