Tydzień 16

Frontednowy tydzień gwałtownie przerwany, przez nagły atak bakterii. Początek tygodnia zaczął się świetnie. Internetowa wizytówka, porządki w projekcie strony domowej, aż tu nagle bam i mnie poskładało. Mimo wszystko tydzień uznaję za udany.

Na początek zabawa z flexem. Dzięki możliwością flexa, udało mi się przeorganizować wgląd pierwszej strony w mojej stronie domowej. Nie obyło się oczywiście bez problemów. Mógłbym nawet napisać, że wróciły demony przeszłości, gdyby nie fakt, że to normalne wyzwania w świecie Frontendu. Obrazki nie chcą się wyrównać, teks odpływa, coś wylatuje za obramowanie itd. Kiedyś to mnie wkurzało. Teraz to dla mnie wyzwanie. Kombinuję, sprawdzam, mieszam układem treści w html i w końcu się udaje. Wygląda dobrze i jest wyrównane jak trzeba.

Wracając jeszcze na moment do flexa, to do trenowania swoich umiejętności w zakresie tego narzędzia dostępna jest fajna strona internetowa https://flexboxfroggy.com/ gdzie można ćwiczyć funkcje flex, starając się umieścić żabki na odpowiednich liściach. Fajna zabawa, a do tego działanie poszczególnych funkcji flexa wpada do głowy lepiej niż poprzez nerwowe ustawianie elementów na stronie.

W tym tygodniu ogarnąłem nowy level obsługi Gita na zdalnym repo. Do tej pory tworzyłem i zarządzałem gałęziami tylko lokalnie. Do swojego repo na Githubie wysyłałem commity tylko na mastera. Wiem, że w pracy zespołowej to niedopuszczalne commitować na mastera, ale hej na razie działam solo. Lokalnie nowe fitchery rozwijałem na dedykowanej gałęzi, a jak uzyskany wynik był satysfakcjonujący, to robiłem merge na mastera i siup na Github. W tym tygodniu pojawił się jednak mały problem. Fitcher był duży, a ja koniecznie chciałem popracować poza domem więc musiałem wysłać na Githuba dedykowaną gałąź. Ciężka sprawa. Na kursie Gita Maciek mówił jak to zrobić, ale przeglądać cały kurs od nowa, żeby znaleźć ten fragment? Nie było czasu. W pierwszym kroku okazało się, że Visual Studio Code pozwala na wrzucanie lokalnych gałęzi na zdalne repo, bez znajomości komend Gita. Super, rozwiązało to chwilowo mój problem i pozwoliło pracować poza domem. Ostatecznie jednak trzeba było zrobić porządki w repo i usiadłem do kursu. Pooglądałem i okazało się, że nie ma czarów, a komenda “git push origin branch_name” rozwiązuje problem 🙂

To chyba najbardziej lubię w nauce programowania. Pomimo tego, że uczę się samodzielnie, mogę bez problemu zasymulować sobie pracę w grupie. Mam projekty rozpisane w Trello, ćwiczę pracę ze zdalnym repo, myślę że to kiedyś zaprocentuje w pracy zespołowej.

W tym tygodniu na nauce frontendu spędziłem osiem i pół godziny.

No comments
Krzysztof NyrekTydzień 16

Related Posts

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *