Przewodnik po interesariuszach · wydanie 15 października 2026
Zespół nauczyłeś się prowadzić. Problem masz z ludźmi, którzy decydują o projekcie i nie siedzą w Twoim zespole
Sponsor nie odpisuje dwa tygodnie, a potem pyta na statusie, czemu stoicie. Klient zmienia zdanie po każdym demie. Ktoś, kogo nie ma w żadnym dokumencie, blokuje wszystko. Dwóch decydentów chce czegoś przeciwnego i obaj mają podpis.
Żadnej z tych sytuacji nie rozwiązuje harmonogram. Nie ma ich w PMBOK-u w formie, którą da się użyć w środę o 14:00. Nie uczy ich żaden kurs, bo to nie jest wiedza, tylko rozgrywanie ludzi.
Co dostajesz
Trzynaście sytuacji, a każda w dwóch warstwach.
Karta na jedną stronę: problem i rozwiązanie, do wyjęcia w środę o 14:00, kiedy nie masz czasu czytać. Pod nią pełne rozwinięcie na wtedy, kiedy chcesz zrozumieć, dlaczego to działa.
Rozwinięcie zaczyna się od sceny, którą rozpoznasz, bo była u Ciebie w zeszłym miesiącu. Potem mówię, co się naprawdę dzieje po jego stronie i czego ten człowiek się boi, bo bez tego każdy ruch jest zgadywaniem. Potem trzy rzeczy do zrobienia. Na koniec gotowy tekst do skopiowania, mail albo wiadomość, i sposób sprawdzenia, że zadziałało.
Plus jedna rzecz, której nie znajdziesz w poradnikach: kiedy dana karta NIE zadziała i co wtedy.
Trzynaście sytuacji
- Sponsor, który milczy, a potem pyta, czemu stoicieDwa maile bez odpowiedzi, a na statusie pytanie przy wszystkich, dlaczego projekt stoi.
- Klient, który zmienia zdanie po każdym demiePiąte demo, piąta lista zmian, a zakres z umowy nikt nie otwierał od kwietnia.
- Dyrektor, który pyta wyłącznie o datęPrzygotowałeś status na trzy strony, a jedyne pytanie brzmi „to kiedy to będzie”.
- Ktoś bez formalnej decyzyjności, kto blokuje wszystkoNie ma go w RACI, nie ma go w umowie, a bez jego zgody nic nie idzie dalej.
- Ten, kto zgadza się na spotkaniu, a zastrzeżenia zgłasza po nim na privNa sali kiwał głową, po godzinie przyszła wiadomość zaczynająca się od „tak tylko między nami”.
- Sponsor, który mówi „róbcie, jak uważacie”, a potem kwestionuje efektDostałeś wolną rękę, a przy odbiorze okazuje się, że wyobrażał to sobie inaczej.
- Klient, który każdy problem eskaluje nad Twoją głowęO awarii dowiadujesz się od swojego szefa, nie od klienta.
- Dwóch decydentów, którzy chcą czegoś przeciwnegoJeden chce szybciej, drugi taniej, obaj mają rację i obaj mają podpis.
- Ktoś, kto wymaga raportów i nigdy ich nie czytaCo tydzień godzina na raport, a na spotkaniu pytania, na które ten raport odpowiada.
- Zleceniodawca bez czasu na kick-off, ale z czasem na pretensjeNie przyszedł na start, a w połowie ma listę rzeczy, które „przecież były oczywiste”.
- Ten, kto zgadza się na termin, którego jego zespół nie potwierdziłData jest w harmonogramie, a ludzie, którzy mają ją dowieźć, słyszą o niej od Ciebie.
- Nowy dyrektor w połowie projektu, który chce wszystko zmienićPrzyszedł trzy tygodnie temu i właśnie zapytał, czy w ogóle robimy to dobrze.
- Ten, przy kim reszta sali milknieKiedy on się odzywa, dyskusja się kończy, a Ty nie wiesz, czy to była zgoda, czy tylko koniec rozmowy.
Każda ma tę samą budowę: karta na jedną stronę z problemem i rozwiązaniem, a pod nią rozwinięcie ze sceną, tym co się naprawdę dzieje po jego stronie, przypadkami opisanymi publicznie razem ze źródłem, trzema ruchami, gotowym tekstem do skopiowania, sposobem sprawdzenia, że zadziałało, i tym, kiedy ta karta nie zadziała.
To jest komplet, a nie zbiór osobnych tekstów. Sytuacje przechodzą jedna w drugą, więc karty odsyłają do siebie nawzajem: milczący sponsor z pierwszej wraca w szóstej i dziesiątej, spór dwóch decydentów z ósmej wraca w dwunastej jako zmiana zakresu. Odpowiedź na pytanie „a co, jeśli to nie zadziała" jest w środku, a nie w kolejnym produkcie do dokupienia.
Czego tu nie ma
Nie ma typologii osobowości. Nie dzielę ludzi na kolory ani na cztery typy, bo w projekcie nie masz jak sprawdzić, który to typ, a i tak zachowa się inaczej pod presją.
Nie ma teorii zarządzania interesariuszami. Macierz wpływu i zainteresowania narysujesz sobie sam w dziesięć minut. To nie ona jest problemem o 14:00 w środę.
Nie ma nagrań ani kursu do obejrzenia. Trzynaście kart do wyjęcia i użycia tego samego dnia, z rozwinięciem dla tych, którzy chcą wejść głębiej.
Kto to pisze
Krzysiek, PM z ponad dwudziestoletnim doświadczeniem. Codziennie spotykam się z różnymi sytuacjami projektowymi i nauczyłem się radzić sobie z każdym rodzajem projektowego problemu. Nauczyłem się na własnych błędach, dlatego postanowiłem opisać typowe wyzwania projektowe i pokazać Ci, jak można sobie z nimi radzić, żebyś Ty nie musiał wymyślać rozwiązania od zera.
Sceny w kartach są oparte na autentycznych zdarzeniach. Nie ma w nich nazw firm, nazwisk ani technologii, bo nie o to w nich chodzi, a ludzie, których dotyczą, nie zgadzali się na bycie przykładem.
Nie jestem trenerem i nie sprzedaję certyfikatów. Oddaję gotowce, których sam używam.
Cena, kiedy przewodnik powstanie
89 zł dla osób z listy poniżej
119 zł później, dla wszystkich pozostałych
49 zł jeśli masz PM Crisis Toolkit, bo to domknięcie tej samej roboty, a nie osobny produkt
Przewodnika jeszcze nie ma i nie udaję, że jest
Karty powstają teraz, wydanie planuję na 15 października 2026. Dlatego na tej stronie nie ma przycisku zakupu: nie chcę brać pieniędzy za rzecz, której nie mogę Ci dziś wysłać. Zamiast tego zbieram listę osób, które chcą go dostać.
Co się stanie, jeśli chętnych będzie za mało. Napiszę do Ciebie przed końcem września i powiem wprost, że przewodnika nie robię. Bez wykręcania się i bez ciszy. Nic nie tracisz, bo nic nie płacisz, ale nie chcę, żebyś czekał w październiku na coś, co nie przyjdzie.
Zanim zdecydujesz, weź jedną kartę za darmo
Kartę „Sponsor, który milczy" wysyłam w całości, bez skrótów. Zobaczysz dokładnie, czym jest ten przewodnik: ta sama karta na jedną stronę, to samo rozwinięcie, ten sam gotowy mail. Jeśli nie trafi, po prostu nie kupuj, kiedy wyjdzie.
W mailu z kartą zapytam Cię o trzy rzeczy: co się w niej podobało, czego jest za dużo i czego zabrakło. Odpowiedź jednym zdaniem realnie zmienia kolejne karty, bo piszę je teraz.
Zapisując się, trafiasz na listę chętnych na przewodnik. Kartę wysyłam osobiście, zwykle tego samego dnia, więc nie zdziw się, że nie przychodzi w tej samej sekundzie. Zero spamu, wypisujesz się jednym kliknięciem.