Interwencja Projektowa · najwyżej dwa projekty w roku
Projekt się nie ślizga. Projekt tonie, tylko po cichu
Termin przesunął się już raz. Statusy są zielone, a dostawy czerwone. Zespół pracuje, nikt nie próżnuje, a mimo to nikt w firmie nie umie odpowiedzieć na jedno pytanie: kiedy to będzie skończone i za ile.
Znasz ten moment. Za dwa tygodnie masz zarząd albo rozmowę z klientem i nie masz z czym na nią pójść.
Wchodzę na dwa tygodnie i mówię Ci, czy to warto ratować
Nie zaczynam od planu naprawczego. Zaczynam od odpowiedzi na trzy pytania, bo bez nich każdy plan jest zgadywaniem:
- Gdzie ten projekt naprawdę jest. Nie gdzie jest w raporcie.
- Co go zabija. Zwykle jedna, dwie rzeczy, rzadko dziesięć.
- Czy w ogóle warto go ratować.
Na koniec dostajesz jedną kartkę i rekomendację z trzech możliwych, podaną wprost: ratować, przeciąć zakres i dowieźć okrojoną wersję, albo zamknąć i odzyskać ludzi.
Trzecia opcja jest realnie na stole i to jest cała różnica. Nikt inny Ci tego nie powie, bo każdy chce sprzedać następny etap. Jeśli po dwóch tygodniach powiem „zamknijcie to", zapłacisz za diagnozę i zaoszczędzisz kwartał pracy zespołu.
Jeśli warto ratować, wyprowadzam projekt w sześć do ośmiu tygodni
- plan naprawczy z datami i nazwiskami, nie z życzeniami,
- stały rytm: jedno spotkanie tygodniowo, jedna kartka statusu dla Ciebie, reszta asynchronicznie,
- jestem na tych dwóch, trzech spotkaniach, które naprawdę ważą: zarząd, klient, przełom w zakresie,
- na koniec oddaję projekt z powrotem Waszemu człowiekowi, z opisanym sposobem prowadzenia, żeby za kwartał nie wrócił do tego samego stanu.
Czego w tym nie ma: nie przejmuję projektu na stałe, nie siedzę u Was na etacie i nie jestem dostępny codziennie. Kupujecie wyjście z sytuacji, nie moją obecność.
Ile to kosztuje
18 000 do 25 000 zł netto za całość, w dwóch transzach.
5 000 zł za diagnozę, płatne na starcie. Po dwóch tygodniach masz kartkę i rekomendację.
13 000 do 20 000 zł za wyprowadzenie, płatne dopiero wtedy, gdy zdecydujecie, że idziemy dalej.
Możecie wyjść po diagnozie. Wtedy koszt zamyka się na pięciu tysiącach, a Wy macie odpowiedź, której dziś nie ma nikt w firmie.
Cena jest tutaj, a nie za formularzem, bo nie chcę rozmawiać z nikim, komu ta kwota nie pasuje. Przy takim projekcie tygodnie zwłoki kosztują więcej niż cała ta usługa.
Kiedy się nie podejmuję
Mówię to od razu, bo odmowa jest częścią tej roboty:
- projekt nie ma sponsora z prawdziwą decyzyjnością. Bez kogoś, kto może uciąć zakres, to jest teatr.
- zamawia sam project manager. Kupuje wtedy własną ocenę, a ja potrzebuję mandatu od osób podejmujących decyzje w projekcie.
- szukacie człowieka do projektu na etat albo godzin, nie efektu.
- chodzi o wskazanie winnego, a nie o wyjście. Tego nie robię w żadnej cenie.
- projekt jest już zamknięty i chodzi o raport pośmiertny. To inna usługa.
Kto to robi
Krzysiek Nyrek. Ponad dwadzieścia lat prowadzenia projektów, w większości takich, które zastawałem w stanie, w którym pierwszym zadaniem było ustalić, gdzie ten projekt w ogóle jest. Nauczyłem się tego na własnych błędach i dlatego wiem, w którym miejscu szukać.
Biorę najwyżej dwa takie projekty w roku. Nie dlatego, że robię z tego sztuczny niedobór, tylko dlatego, że jeden zjada trzydzieści pięć do czterdziestu pięciu godzin przez dwa miesiące, a ja mam ich tyle, ile mam.
Jak zacząć
Napisz dwa zdania o tym, co się dzieje w projekcie. Odpiszę w ciągu doby i powiem uczciwie, czy to jest sytuacja dla mnie, czy nie.